- Już widać! Już widać! – żarówki jak zwykle błyskawicznie i bezbłędnie rozsiewały najnowsze wiadomości. Nawet gaśnice się pobudziły z południowej drzemki.
- Co widać? Dym czy płomienie?
- Cicho, głupie! Właśnie odsłonili dworzec nocny!
Tu już sam, przyznam, zgłupiałem.
- Jak to odsłonili? Jak pomnik? Z pocztem sztandarowym, orkiestrą, przecinaniem wstęgi i zrzucaniem tkaniny?
- No nie – oburzyły się żarówki. Podejrzewały, że nie słucham uważnie ich plotek. – Ale zdjęli szalunki, osłony, ochronę szyb i w ogóle wszystko. Już widać cały nocny dworzec.
- Trzeba go jeszcze wykończyć – dodał jeden z pracujących tam bobcatów. – Ale już niedługo pasażerowie będą czekali pod dachem, a nie na wygwizdowie.
- To rozmontują dworzec tymczasowy?
- Nie, nie ma takiej potrzeby. Do końca remontu będą czynne oba.
- Ciekawe… a jak on wygląda?
- Cud techniki – przekrzykiwały się żarówki. – Na dachu będą kolektory słoneczne, będą ogrzewać wodę w budynku. Pod ziemią będą pomieszczenia techniczne i toalety, wyżej, na parterze będzie hall i kasy biletowe, a jeszcze wyżej, na piętrze poczekalnia i punkt usługowy.
- I wiesz… Wszystko monitorowane, schody, windy, klimatyzacja…
- I wiesz… jedyny taki dworzec w Polsce. Ten główny będzie zamykany na noc, sprzątany, czyszczony, żadnych podejrzanych typów, będzie czynny od godziny do godziny, a potem, w nocy jego rolę przejmie właśnie ten…
Niewiele rozumiałem z ich chaotycznej relacji. Na szczęście uratowała mnie Koparka uciszając gaduły.
- Gratuluję – podjechała do mnie bliżej i wykonała prawie dworski ukłon.
- Ale czego?
- Widzisz, w dawnej Polsce władca miał nie jeden tytuł ale kilka. Mówiło się: król Polski, wielki książę czegoś tam, pan czegoś tam i tak dalej…
- Ale co to ma wspólnego ze mną?
Uśmiechnęła się.
- Będziesz jedynym zegarem o którym będzie się mówić: król Dworca Głównego we Wrocławiu, wielki książę Dworca Nocnego, pan na włościach dworca tymczasowego!
Nie no, w ogóle mnie to nie przejęło. Zupełnym przypadkiem tylko odruchowo się wyprostowałem prężąc swój cyferblat.




