Koparka chyba zasmakowała w naszych wspólnych, nocnych rozmowach. Przychodzi coraz częściej. Maszyny dworcowe plotkują o nas jak najęte. A, co mi tam? Co mogą mi zrobić? Rozmowy z koparką wciągały mnie coraz bardziej. Interesowało ją wszystko, a ja nareszcie znalazłem słuchacza, z którym mogłem podzielić się swoją wiedzą.
- Powiedz mi – pytała – czy to prawda, że elektrownie zaopatrujące sieć kolejową w prąd emitują tyle dwutlenku węgla, że zmienią nasz klimat?
Zacząłem się śmiać.
- A kto tak twierdzi? – zainteresowałem się.
- Ludzie, którzy nazywają siebie ekologami.
- Opowiem ci coś. Kiedy byłem bardzo młody, czyli w roku… tysiąc osiemset osiemdziesiątym trzecim, bardzo daleko stąd wybuchł wulkan na wyspie Fale sejsmiczne spowodowane trzęsieniem ziemi obiegły cały świat siedem razy. Krakatau. Eksplozja była tak silna, że wyrzucone do atmosfery gazy rozprzestrzeniły się po całej atmosferze. Przez kilka lat niebo było czerwone, księżyc wydawał się niebieskawy, a Słońce zielone. Strach i panika…
- I co?
- Wtedy też pojawiali się fałszywi prorocy i kapłani, którzy oskarżali rozwój techniki o to wszystko. Koniec świata miał nastąpić rychło między innymi dlatego, że przez nasz dworzec przejeżdżało za dużo pociągów.
- I ktoś w to wierzył?
- Owszem. Tak jak i teraz znajdują się tacy, którzy wierzą, że zmiany klimatu to wina człowieka. Tylko fałszywi prorocy zmienili swą nazwę.
Milczała zamyślona. Najwyraźniej musiała słyszeć jakąś rozmowę budowlańców bo ta kwestia naprawdę ją frapowała.
- To postęp jest dobry czy zły? – spytała nareszcie.
Roześmiałem się.
- Wiesz, nie traktuj tego tak poważnie. Ludzie po prostu są marudami i uwielbiają narzekać. Dążą do dobrobytu, zapewniają go sobie budując choćby takie świątynie techniki jaką jest nasz dworzec, a potem… strasznie boją się wydumanych skutków.
- Jesteś pewien?
Spojrzałem na nią ciepło zastanawiając się jak to najlepiej wytłumaczyć.
- Dylemat czy rozwój technologii jest dobry czy zły rozstrzygnąć łatwo. Wyobraź sobie to samo miejsce gdzie jesteśmy tylko, powiedzmy, kilka tysięcy lat wcześniej. Wśród drzew starej kniei, która była na terenie dzisiejszego dworca stoi dwóch jaskiniowców i jeden pyta drugiego: „Stary, jak to jest? Jemy wyłącznie niezmodyfikowaną genetycznie żywność, pijemy krystalicznie czystą, nieskażoną wodę, oddychamy świeżym powietrzem bez żadnych wyziewów przemysłowych… A żyjemy średnio mniej niż trzydzieści lat.”




