Maszyny, które pracowały na nowym pasażu przez cały dzień chodziły jakieś strute, jakby obrażone albo smutne. Musiałem się zainteresować.
- Co wam się stało? – zapytałem jeden z kluczy francuskich. – Wyglądacie jakby was mieli na złom posłać.
- Ach, bo wszyscy z nas kpią, albo żarty sobie robią.
- Jakie żarty?
- Stare. O na przykład takie: „- A dlaczego rozdeptałeś ślimaka? - Ze złości! Przez cały dzień za mną chodził”.
- Aha – domyśliłem się. – Kpią, że niby się lenicie?
- Właśnie. A my przecież pracujemy na pasażu. To zupełnie nowy element konstrukcji, łączący ażurowe pokrycie hallu kasowego i budynek główny, gdzie na piętrze będzie centrum handlowe. To jest zupełnie nowy element, którego w oryginalnym projekcie sprzed półtora wieku w ogóle nie było.
- I trzeba być strasznie ostrożnym?
- Otóż to. Żeby niczego nie zepsuć. A to trwa i trwa… - klucz westchnął ciężko. – Ale to jeszcze nic.
Inni śmieją się, że nasz remont to odtworzenie historyczne, a my dobudowujemy coś zupełnie nowego.
Coś czego nie było.
- To przecież normalne.
Popatrzył na mnie z nadzieją.
- Naprawdę normalne? Niczego nie psujemy?
Tym razem ja westchnąłem.
- Stary, spokojnie. Czasy się zmieniają, przychodzą nowe wymogi, inne potrzeby. Remontując zabytki często zmienia się część ich funkcji.
- I tak już ktoś robił przed nami?
- Oczywiście. Najlepszym przykładem jest choćby dom handlowy Renoma. Budynek główny jest odtworzony idealnie taki jaki był w oryginale. Ale wnętrza już nie – czasy się zmieniają. A powiększenie jego powierzchni to już dobudowanie czegoś jedynie w nawiązaniu do stylu pierwszej budowli.
W charakterze. Ale w zupełnie innej formie.
- I u nas też tak jest?
- Jasne. Posłuchaj, nie można trwać w funkcjach przewidzianych dla budynku w roku… 1857. To inna epoka. Formę zachowamy, ale nie zawartość. Nie popełnimy błędu jaki zrobili Amerykanie przy historycznym terminalu numer 5 TWA.
- A co tam się stało?
- Bali się coś zmienić w historycznym budynku i teraz stoi - po dawnemu piękny… Ale pusty!
Bo się dzisiaj już do niczego nie nadaje!
Wyraźnie poprawiłem mu humor.
- A u nas tak nie będzie. Budynek będzie po staremu piękny, ale już nowoczesny – dodałem.




