Wiadomości na temat pierwszego peronu docierały do mnie sukcesywnie. Nie narzekałem na brak wiedzy o tym co tam się dzieje. Moje napięcie jednak rosło.
- Odnawiają kioski! – gruchnęła wieś. – Są w takim samym kształcie ale z innych materiałów!
Po tej wiadomości nie spałem ze trzy noce. Co chwilę prosiłem Koparkę albo Belfegora, żeby podjechali tam i sprawdzili. Tak, kioski były odtworzone jak dawniej. Ale tylko w kształcie… Zamiast luksferów zastosowano nowoczesne szyby półprzepuszczalne. Denerwowałem się coraz bardziej.
Następna wiadomość z pierwszego peronu była jeszcze gorsza:
- Są barierki wokół schodów. Szklane!
- Jak to szklane? Jak to szklane?! – nie mogłem uwierzyć. – Przecież dotąd były żeliwne!
- Są szklane. To pewne bo widziałam na własne oczy – zeznawała Purchawka.
- A gdzie się podziały żeliwne?!
- Nie wiadomo…
Znowu kilka bezsennych nocy. Potem panika. Na pierwszym peronie pojawił się monstrualny pająk. Widziało go co najmniej kilkanaście maszyn. Niektóre potem nawet bały się wrócić na peron i symulowały przed ludźmi, że mają awarie. Belfegor, jedyny odważny, poszedł sprawdzić. Ech… Monstrualny pająk oczywiście był. Ale okazał się wielkim podnośnikiem. Żeby się nie przewrócił unosząc ludzi zakładających membranę, rozstawiał sobie cztery ogromne nogi i uzyskiwał bezpieczną stabilność. Okazał się zresztą fajnym facetem. Długo rozmawiali z Belfegorem o różnych sprawach zrozumiałych tylko dla maszyn budowlanych.
A potem przyszło najgorsze.
- Montują zegar peronowy! – gruchnęło.
Zamarłem. Zegar przyjechał zapakowany. I takim go montowano. Nikt nie widział jak wygląda. Czy to ten sam, który tam wisiał? Czy jakieś elektroniczne cacko, które nie ma nawet zielonego pojęcia jak wygląda prawdziwy parowóz. Zamarłem z napięcia. Sekundy rozciągały się w całe tysiąclecia.
- Odkrywają go!
Jeszcze chwila napięcia. Jak nieskończoność… I wrzask!
- To ten sam! Wrócił nasz zegar! Hurra!!!!
Chyba miałem lekki zawał sprężyn. Odetchnąłem z tak widoczną ulgą, że Koparka zasłoniła mnie własnym ciałem, żeby inni nie widzieli chwili słabości.
Wrócił ten sam. Stary, poczciwy i doświadczony zegar po remoncie. Jest wiec i dla mnie szansa.




